Co to RNL? RadioNewsLetter – internetowy periodyk, wydawany przez Alinę Dragan, przeznaczony jak nazwa wskazuje, dla branży radiowej. Skąd w takim razie mój tekst w RNLu? Choćby dlatego, że pracowałem przed laty w radiach, poza tym Alinie się nie odmawia
. Nie mówiąc o tym, że bardzo miło znaleźć się w gronie piszących do RNLa fachowców ze swoimi przysłowiowymi trzema groszami.
A czemu tekst na blogu, a nie link? Bo żeby przeczytać, co w branży piszczy, trzeba mieć w RNLu konto. A że nie każdy je ma – wrzucam tekst tutaj. Enjoy!
Aha, jeszcze jedna ważna rzecz – wszystkie galerie z koncertów znaleźć można na muzyka.wp.pl – wystarczy wejść i wpisać do wyszukiwarki nazwę wykonawcy.
Podsumowanie 2010
Do RadioNewsLettera wypadałoby napisać o radiu, prawda
? Ale że z agorowymi progami pożegnałem się 5 lat temu, przechodząc do telewizji muzycznej, pisać o radiu nie będę. O teledyskach i płytach w sumie też nie, bowiem klipami w RNL zajmuje się mój serdeczny kolega Hubert Augustyniak, a o płytach pewnie napisze sporo innych osób. Niech będą zatem koncerty, dziedzina bliska memu sercu nie tylko dlatego, że jak każdy fan muzyki chadzam na koncerty z przyjemnością ale i dlatego, że pracuję również jako fotograf koncertowy.
Policzmy: 91 koncertów z aparatem w ręku, plus kilka „na luzaka”. Do tego 13 festiwali (od Sonisphere do niedawnych Zimowych Ursynaliów)… Uff, trochę tego było
i przyznam, ze nie wszystko pamiętam. Choć kilka koncertów mocno weszło do głowy… Poniżej po jednym z każdego miesiąca plus trochę o letnich festiwalach.
27 stycznia, duszna i mała sala klubu Powiększenie. Tym razem nabita do granic wytrzymałości. Na scenie szaleńcy z Kanady – grupa Japandroids. Pod sceną hipsterski tłum, szarpiący wokalistę. Ja wciśnięty z boku, pod głośnikiem staram się uwiecznić to szaleństwo. Jest dobrze!
10 lutego, hala Arena w Łodzi. Na dworze straszny mróz, spóźniam się na support, więc grzeję się w przy piwie w barze, przypominającym lata 70te, tuż obok hali. A potem – kilka minut oko w oko z Depeszami. Wstyd przyznać, ale to mój pierwszy koncert Dave’a i jego kolegów. Po zakończeniu show już rozumiem fenomen tego zespołu. Jestem tak zajarany, że chcę jechać na drugi koncert, dzień później. Ale następnego dnia śnieżyca, korki, w pracy trzeba posiedzieć… Odpuszczam. Ale kolejnego show DM wiem, ze na pewno nie odpuszczę.
12 marca, kolejny kurs do Łodzi. Wpadamy na fotozbiórkę razem z Grześkiem Kszczotkiem, fotografem Teraz Rocka na ostatnią chwilę. O 21.05 na scenie pojawia się Rammstein. Show niemal identyczny z tym, który zagrali kilka miesięcy wcześniej w Spodku. Po zdjęciach siadam w bocznym sektorze i na spokojnie oglądam koncert. A jest co oglądać. Ogień, efekty specjalne, światła. Jest OK.
23 kwietnia, Stodoła. Mój pierwszy koncert z nowym aparatem. Canon 5D MkII sprawuje się bardzo dobrze, a koncert, a właściwie DJ Set udowadnia siłę muzyki Pendulum. Bardzo mi się podoba, choć i tak zdecydowanie wolę Pendulum Live. Może przyjadą w pełnym składzie w 2011?
27 maja, za moment stanę oko w oko z zespołem, od którego 20 lat temu na poważnie zacząłem słuchać rocka. Ogromna scena, tłum ludzi. Stajemy na podwyższeniach po obu stronach sceny. Po obróceniu się widać morze ludzi, aż po horyzont, na którym majaczy logo jakiegoś bemowskiego marketu. Niezapomniany widok! Po chwili koncert, trzeci koncert AC/DC w życiu. Na tym pierwszym, 9 lat wcześniej w Pradze przyznam, że się wzruszyłem, drugi znów w Pradze, rok temu. A dziś nie ma czasu na wzruszenia, trzeba zrobić dobre foty. A potem sam show z jak zawsze znakomitym finałem w postaci For Those About To Rock, które jeszcze długo kołacze mi się po głowie…
16 czerwca. Znów Bemowo. Wow, mamy centrum prasowe z prawdziwego zdarzenia. Nawet jest coś do jedzenia i picia. Na scenie The Big 4. Anthrax i Megadeth widze po raz pierwszy, dają radę. W pierwszej kapeli zabawny Belladonna, wygląda jak stara Indianka. W drugiej kunsztem powala gitarzysta. Numer 3 to zespół, dowodzony przez permanentnie uśmiechniętego Toma Arayę. Interesujący kontrast z tekstami, wyśpiewywanymi przez wokalistę Slayera. Wreszcie Metallica na wielki finał. Jak zawsze zawodowo! Choć… pewnie nie tylko ja czekałem na pojawienie się na scenie jakiś specjalnych gości. Nie doczekałem się, prezent dostali Bułgarzy.
Lipiec – zaczyna się festiwalowa gorączka. Przez całe lato mam tylko 3 weekendy wolne. Najpierw Opener z Pearl Jam, The Hives i Skunk Anansie. Potem Jarocin, gdzie jak co roku obchodzę urodziny, kolejny weekend w Białymstoku, gdzie z Arturem Rawiczem, moim biznespartnerem z Music Foto Kolektivu (WWW.mfk.com.pl) fotografujemy dla STX Festiwal Pozytywne Wibracje… Uff…
Pierwszy weekend sierpnia spędzam wśród fanów alternatywy. Mój główny faworyt na Offie, Dinosaur Jr. trochę zawodzi. Może dlatego, ze grają na pożyczonym sprzęcie? Za to na finał rewelacyjny The Flaming Lips! Kurczę, co tam się działo na tej scenie… Potem jeszcze Open Mind Festival, Metal Hammer Festival i na zakończenie lata Orange Warsaw Festival na Służewcu. Brodząc w błocie dochodzę do wniosku, że to niestety średnia festiwalowa wizytówka dla Warszawy.
22 września. Kult nagrywa swój Unplugged. Są emocje i towarzysząca im świadomość, ze biorę udział w wyjątkowym wydarzeniu. Zespół na początku spięty, potem już coraz luźniej, w końcu na bisy grają hity. „Polska” z fanem z flagą na scenie chyba najbardziej wbija się w pamięć.
9 października. Limp Bizkit in da House! A właściwie in da Stodoła. „Ten“ moment pojawia się bodaj w trzeciej piosence. Fred Durst podchodzi na skraj sceny i udaje, że „świeci” swoim mikrofonem w fotografów. Szybko wciskam spust, sprawdzając czy czas i światło pasują. Po chwili Fred pokazuje faka. Nie obrażam się
, mam fajne zdjęcia. A koncert bombowy!
10 listopada. W Proximie pustki, a na scenie jeden z fajniejszych młodych zespołów z UK – The Futureheads. Zawsze mega wrażenie robi na mnie zgranie ich głosów. Tym razem, choć fanów jak na lekarstwo, też dają bardzo fajny koncert, a cover Kate Bush „Hounds Of Love” to już mistrzostwo!
9 grudnia, Stodoła. Specjalny aranż sceny podkreśla wielkość wydarzenia – powrót Zbyszka Hołdysa. Wydarzenie podkreśla też tłum fotografów w fosie. Ciekawe, czy Hołdys pójdzie za ciosem i zagra trasę? Pokaże to rok 2011.