Kongresowa

2008 listopad 3
by Marcin Bąkiewicz

Kongresowa

W ubiegłym tygodniu Salę Kongresową odwiedziłem dwa razy. W czwartek, przy okazji koncertu Michaela Boltona i dzień później – tu powodem był występ Lizz Wright. No i naszło mnie kilka wniosków.

Sala niby ta sama, ale… warunki na wspomnianych koncertach skrajnie różne. Podczas koncertu Boltona świetlny przepych – niestety z naciskiem na jarzącą się biel. Snop światła oświetlał artystę, czemu ten nawet dał wyraz, krzywiąc się i mrużąc oczy zaraz po wyjściu na scenę. Do tego wszystkiego śnieżnobiała koszula wokalisty potęgowała wrażenie. Efektem – walka z prześwietleniem, którą stoczyłem wieczorem, przy komputerze. Udało się

Michael Bolton

Dzień później – przesada w drugą stronę. Światło subtelne, pasujące do jazzowego nastroju, dla fotografa niestety nie jest powodem do zadowolenia. Zdjęcia na maksymalnej czułości i tak wyszły ciemne. I znów walka w domu o uratowanie fotek.

Lizz Wright

Ale to w sumie tak na marginesie… Bo Kongresowa jest dla mnie swego rodzaju wyzwaniem z innego powodu. Otóż zdjęcia robi się, stojąc przed pierwszymi rzędami ludzi, którzy z reguły siedzą na swoim miejscach. Dla nich – dla widzów – to spory dyskomfort, bo przychodząc na koncert, za który zapłacili pewnie dość sporo, widzą tyłki fotografów, którzy oparci o scenę czekają na show. Niestety, część publiki reaguje na to dość nerwowo. Pal licho lekkiego focha, są też tacy, co i bluzg puszczą. Co ciekawe, zdarza się to często na koncertach „kulturalnych”, na przykład jazzowych, kiedy to wbici w garnitury biznesmeni chcą pokazać swoim towarzyszkom, kto rządzi na Sali i przeganiają „paparazzich” z miejsca na miejsce. Na szczęście zawsze są zatyczki i już pana bluzgacza nie słyszę…

Swoją drogą… Najprościej by było, gdyby ktoś poinformował ludzi, że fotografowie po 3 piosenkach się wyniosą i nikt już nie będzie im przeszkadzał w oglądaniu koncertów. Może po prostu dorzucić taką formułkę do spisu nakazów i zakazów, który znajduje się na rewersie każdego biletu? Jeden z moich wyrobionych muzycznie i koncertowo kolegów swego czasu utrzymywał, że i tak organizatorzy kopiują od siebie wspomniany spis (o czym świadczyć miał błąd, pojawiający się na każdym bilecie, w tym samym miejscu).

Taki ruch na pewno uspokoiłby ludzi, którzy obawiają się, że będę im śmigał przez cały koncert przed oczami, a i ja plus grono moich fotokolegów, zyskalibyśmy spokój i lepszy komfort pracy.

Jedna odpowiedź leave one →

Trackbacki & Pingbacki

  1. Blog Marcina Bąkiewicza

Dodaj komentarz

Note: You can use basic XHTML in your comments. Your email address will never be published.

Subscribe to this comment feed via RSS