Dwa Gibsony w Fabryce Trzciny.
Zacznę od końca – trochę patetycznie wyszła mi relacja, którą napisałem w nocy po koncercie kwartetu, o którym jest ten wpis. Trochę mnie poniosła atmosfera wyborów i takie tam…
Dobra, do rzeczy – sobota wieczór, Fabryka Trzciny, na scenie fortepian, dwa Gibsony Firebirdy, perkusja, bas. Czemu wymieniam nazwę gitar? Bo od nich wzięła się nazwa płyty, którą we wspomnianą sobotę muzycy promowali na scenie. A muzycy to nie byle jacy, bo Phil Manzanera, gitarowa podpora Roxy Music, Leszek Możdżer, ubrany niczym licealista, Yaron Stavi na basie i Charles Hayward na perkusji.
Było naprawdę dobrze! Wcale nie jazzowo, raczej jazz – rockowo. Dużo luzu, świetna muza, fajny klimat w Fabryce. Zresztą, co ja się będę rozpisywał – wszystko jest w relacji, podpiętej do zdjęć na WP
.

Firebird VII w Fabryce Trzciny.
Szkoda, że do dyspozycji miałem tylko pierwszy kawałek. Skończył się zaskakująco szybko (przynajmniej tak mi się wydawało). Światło średnie, choć coś się z niego udało wyciągnąć.

Firebird VII w Fabryce Trzciny.
Całość, czyli relacja i zdjęcia na WP. Zapraszam!
